W życiu nie pomyślałam że kiedyś to hasło przyda mi się tak na poważnie...
A jednak... i to w cholernie niewygodnej sytuacji...
Przeciez on jest taki... fajny:)
I lubimy się... tylko oboje bez słó wiemy że na lubieniu skończyć się musi...
Głupie zasady...
Piszemy sobie na gg... nigdy nie byłam zwolennikiem opisywania prywatnych odczuć na publicznych blogach... ale może ktoś też jeszcze tak ma?
Zakazana miłość... bo... bo są wartości większe... :(
A jednak... i to w cholernie niewygodnej sytuacji...
Przeciez on jest taki... fajny:)
I lubimy się... tylko oboje bez słó wiemy że na lubieniu skończyć się musi...
Głupie zasady...
Piszemy sobie na gg... nigdy nie byłam zwolennikiem opisywania prywatnych odczuć na publicznych blogach... ale może ktoś też jeszcze tak ma?
Zakazana miłość... bo... bo są wartości większe... :(
... bo tyle minęło odkąd zaglądałam tutaj ostatni raz...
Nie mam natchnienia.
Zawsze chciałam pisać bloga ale nigdy nie byłam dość systematyczna - może dlatego ten jest pierwszy...
W pracy raczej spokój, z życia zadowolona jestem jak byłam - to znaczy prawie tak samo...
Ale to już temat na inny post i na pewno nie na dzisiaj.
Ostatnie dwa weekendy daliśmy ze szwagrem czadu - po 3 dni picia pod rząd, gra w karty, impreza...
Takie życie zaczyna mi się podobać, ale tylko na weekendy rzecz jasna:)
Szkoda tylko że sama potem muszę się martwić o siebie... O szwagra zawsze moja siostra się zatroszczy... zrobi rosołek, opierdzieli jak się za bardzo schleje...
A ja?
Jakby nie to że na poczatku napisałam że jestem zadowolona z życia, to teraz napisałabym że jest zupełnie odwrotnie...
Nie mam natchnienia.
Zawsze chciałam pisać bloga ale nigdy nie byłam dość systematyczna - może dlatego ten jest pierwszy...
W pracy raczej spokój, z życia zadowolona jestem jak byłam - to znaczy prawie tak samo...
Ale to już temat na inny post i na pewno nie na dzisiaj.
Ostatnie dwa weekendy daliśmy ze szwagrem czadu - po 3 dni picia pod rząd, gra w karty, impreza...
Takie życie zaczyna mi się podobać, ale tylko na weekendy rzecz jasna:)
Szkoda tylko że sama potem muszę się martwić o siebie... O szwagra zawsze moja siostra się zatroszczy... zrobi rosołek, opierdzieli jak się za bardzo schleje...
A ja?
Jakby nie to że na poczatku napisałam że jestem zadowolona z życia, to teraz napisałabym że jest zupełnie odwrotnie...
Nie było mnie chwilę i jeszcze nie będzie jakiś czas...
Kolega - Paweł, się nam rozchorował i Szefu rozdzielił jego zmiany pomiędzy nas... Moje najbliższe to 3 noce pod rząd i 4 dniówki...
Mam nadzieję że jakoś przetrzymam...
Pawełku życzę Ci dużo zdrowia!!!
(... zabrzmiało sarkastycznie, nie?)
Kolega - Paweł, się nam rozchorował i Szefu rozdzielił jego zmiany pomiędzy nas... Moje najbliższe to 3 noce pod rząd i 4 dniówki...
Mam nadzieję że jakoś przetrzymam...
Pawełku życzę Ci dużo zdrowia!!!
(... zabrzmiało sarkastycznie, nie?)
Ja nie wiem.. ludzie jakoś żyją wstając o 6...
Ja dziś wstałam dokładnie o... o jakieś 10 minut wcześniej niż zaczęłam to pisać...
Dobrze czasem tak pospać do południa, zwłaszcza kiedy się ma w perspektywie powrót do pracy i wtedy trzeba wstawać o 5... ;)
Wczoraj późno poszłam spać, ale przynajmniej znalazłam kilka piosenek na necie i ściągnęłam sobie na laptopka...
Będę miała co słuchać jak mnie złapie jakieś dołowanie się...
Chociaż ostatnio to nawet dołować mi się nie chce, bo śniegu wokoło tyle i piękna pogoda, więc nie umiem być smutna tak wbrew naturze...
Ale pierniczę farmazony...
Ide zjeść jakieś śniedanie, żebym zdążyła zanim podwieczorek podadzą;)
Ja dziś wstałam dokładnie o... o jakieś 10 minut wcześniej niż zaczęłam to pisać...
Dobrze czasem tak pospać do południa, zwłaszcza kiedy się ma w perspektywie powrót do pracy i wtedy trzeba wstawać o 5... ;)
Wczoraj późno poszłam spać, ale przynajmniej znalazłam kilka piosenek na necie i ściągnęłam sobie na laptopka...
Będę miała co słuchać jak mnie złapie jakieś dołowanie się...
Chociaż ostatnio to nawet dołować mi się nie chce, bo śniegu wokoło tyle i piękna pogoda, więc nie umiem być smutna tak wbrew naturze...
Ale pierniczę farmazony...
Ide zjeść jakieś śniedanie, żebym zdążyła zanim podwieczorek podadzą;)
Szumny tytuł jak nie wiem co, a tu prawda taka...no zobaczcie!
Jest już po północy... dopiero wróciłam do domu z wędrówki donikąd...
Jest tak jak się spodziewałam - NIJAK... za wcześnie na poranna kawę, ale za późno na kolację...
Tyle myśli, tyle pomysłów, a ja siedzę i nic w swoim życiu nie zmianiam, nic nie wnoszę nowego i ciekawego...
Bo co jest ciekawe?
Mam samochód, komputer i fajna pracę?
No tak... ale poza tym?
Moim największym zmartwieniem teraz to papierosy... wiecie kiedy palenie najbardziej szkodzi?
Jak biorę cygara do reki i słyszę "palenie zabija", "zostaw to", "nie truj się"
No kiedyś od tego gadania to pieprznę na zawał jeszcze zanim mnie rak płuc zaatakuje...
Ludzie jakoś żyją - ciekawie.
A ja?
Siedzę w domu dopiero drugi dzień bo mi się wolne trafiło i nawet nie umiem się zająć przyjemnościami tylko bloga założyłam żeby się od kompa nie odzwyczaić...
Porażka... teraz siedzę i piję piwo...
Nie powiem jakiej marki żeby nie robić reklamy WARCE.
I bądź tu człowieku mądry... 12h pracy to za dużo, ale 24h wolnego to już nie do wytrzymania...
To już jest paranoja???
Jest już po północy... dopiero wróciłam do domu z wędrówki donikąd...
Jest tak jak się spodziewałam - NIJAK... za wcześnie na poranna kawę, ale za późno na kolację...
Tyle myśli, tyle pomysłów, a ja siedzę i nic w swoim życiu nie zmianiam, nic nie wnoszę nowego i ciekawego...
Bo co jest ciekawe?
Mam samochód, komputer i fajna pracę?
No tak... ale poza tym?
Moim największym zmartwieniem teraz to papierosy... wiecie kiedy palenie najbardziej szkodzi?
Jak biorę cygara do reki i słyszę "palenie zabija", "zostaw to", "nie truj się"
No kiedyś od tego gadania to pieprznę na zawał jeszcze zanim mnie rak płuc zaatakuje...
Ludzie jakoś żyją - ciekawie.
A ja?
Siedzę w domu dopiero drugi dzień bo mi się wolne trafiło i nawet nie umiem się zająć przyjemnościami tylko bloga założyłam żeby się od kompa nie odzwyczaić...
Porażka... teraz siedzę i piję piwo...
Nie powiem jakiej marki żeby nie robić reklamy WARCE.
I bądź tu człowieku mądry... 12h pracy to za dużo, ale 24h wolnego to już nie do wytrzymania...
To już jest paranoja???
Deszcze, mżawki, styczniowe mgły i błoto na asfalcie - typowa niepogoda w początkach lutego.
W takich warunkach prowadzenie smaochodu jest znacznie utrudnione, oczywiście pod warunkiem że takie właśnie warunki występują.
Ponieważ nie zawsze występują wszystkie na raz i chętnie zmieniają się między sobą (np mżawka chętnie zastępuje mgłę), więc otrzymały oficjalna nazwę: zminne warunki meteorologiczne.
Wcześniej, czy później staje przed nimi każdy jadący.
I wtedy właśnie zaczyna się problem: co zrobić ze śliską nawierzchnią. Pół biedy gdy zdarza się to własnie zimą - możemy wtedy na skraju szosy poczekać na piaskarkę, która w ciągu dwóch, trzech dni z pewnością się pojawi.
Niestety, trzeba się liczyć z tym, w grudniu i styczniu śniegu się z dróg nie usuwa, bo cóż warta jest zima bez odrobiny śniegu?.
No i co wtedy?
Powinniśmy się trzymać oczywiście tego, czego w danym momencie trzymać się możemy, ale przede wszystkim jechać!
Jechać i nie zatrzymywać się, bo na śliskiej szosie i tak się nie zatrzymamy.
Nie tylko bowiem my nie wiemy czego się trzymać, opony naszego samochodu nie wiedzą tego także.
Tym krótkim wpisem chcę przestrzec wszystkich przed jazdą w zimie... na letnich oponach ;)
A na koniec dziękuję za pomoc panu S.T. :)
bez Pana nie napisałabym tej notatki:)
W takich warunkach prowadzenie smaochodu jest znacznie utrudnione, oczywiście pod warunkiem że takie właśnie warunki występują.
Ponieważ nie zawsze występują wszystkie na raz i chętnie zmieniają się między sobą (np mżawka chętnie zastępuje mgłę), więc otrzymały oficjalna nazwę: zminne warunki meteorologiczne.
Wcześniej, czy później staje przed nimi każdy jadący.
I wtedy właśnie zaczyna się problem: co zrobić ze śliską nawierzchnią. Pół biedy gdy zdarza się to własnie zimą - możemy wtedy na skraju szosy poczekać na piaskarkę, która w ciągu dwóch, trzech dni z pewnością się pojawi.
Niestety, trzeba się liczyć z tym, w grudniu i styczniu śniegu się z dróg nie usuwa, bo cóż warta jest zima bez odrobiny śniegu?.
No i co wtedy?
Powinniśmy się trzymać oczywiście tego, czego w danym momencie trzymać się możemy, ale przede wszystkim jechać!
Jechać i nie zatrzymywać się, bo na śliskiej szosie i tak się nie zatrzymamy.
Nie tylko bowiem my nie wiemy czego się trzymać, opony naszego samochodu nie wiedzą tego także.
Tym krótkim wpisem chcę przestrzec wszystkich przed jazdą w zimie... na letnich oponach ;)
A na koniec dziękuję za pomoc panu S.T. :)
bez Pana nie napisałabym tej notatki:)
To tak z nudów bardziej niż z potrzeby...
No dobra... trochę z potrzeby też...
Wyniosłam z pół tony śmieci, tonę okruszków po różnego rodzaju chipsach i ciastkach oraz worek petów z popielniczki.
Na myjnie będe musiała pojechać, ale dopiero po wypłacie bo na razie nie ma szans.
W środku posprzatałam... niby nieiwle pracy bo zajęło mi to raptem 15 minut z odkurzaniem:)
Ma się tego spida, nie?;)
..................................................
Wykorzystałam ładną pogodę i zrobiłam też pranie... skończył mi się płyn do ciemnych rzeczy i musiałam w zwykłym proszku prać... dobrze że tylko dżinsy:)
Bez sensu... pastę do zębów kupić muszę...
Muszę...
Co jeszcze muszę?
...muszę doczekać jeszcze te kilka dni.... gdzież ta WYPŁATA KOCHANA???
No dobra... trochę z potrzeby też...
Wyniosłam z pół tony śmieci, tonę okruszków po różnego rodzaju chipsach i ciastkach oraz worek petów z popielniczki.
Na myjnie będe musiała pojechać, ale dopiero po wypłacie bo na razie nie ma szans.
W środku posprzatałam... niby nieiwle pracy bo zajęło mi to raptem 15 minut z odkurzaniem:)
Ma się tego spida, nie?;)
..................................................
Wykorzystałam ładną pogodę i zrobiłam też pranie... skończył mi się płyn do ciemnych rzeczy i musiałam w zwykłym proszku prać... dobrze że tylko dżinsy:)
Bez sensu... pastę do zębów kupić muszę...
Muszę...
Co jeszcze muszę?
...muszę doczekać jeszcze te kilka dni.... gdzież ta WYPŁATA KOCHANA???
Na sankach dziś byłam... z rodzństwem...
Że co? Że za stara?
A Wy się sianem... eee... słomą... eee... no wypchajcie się czym chcecie!
Nie jestem za stara i już!
Ale ja nie o tym chciałam.
Mam teraz 4 długie dni wolnego od pracy i w sumie od wszystkiego, więc postanowiłam nawiedzić swoich rodziców i tym samym rodzeństwo bo inaczej nijak się nie da...
Spała dziś do 15:00 conajmniej a potem nagle naszło mnie na zwiedzanie okolicy.
A że mój rodzinny dom to nijak inaczej tylko pod lasem dziadunio wybudował, to i do lasu biały świat oglądać poszliśmy.
Ileż ja się śnieżkami nie obiłam... ileż to ja razy rów zaliczyłam kiedy przed bratem uciekałam...
A siorka tylko fotki nam strzelała... powiedziała że musi to uwiecznić bo nie wie kiedy mnie następnym razem zobaczy.... Czy ja naprawdę tak dużo pracuję?
Eeeee.... niemożliwe....
Zrobiliśmy też konkurs na największego bałwana...
Ja wygrałam... nie wiedzieć czemu...
Mówili że to nie ma nic wspólnego ze śniegiem, ale kto ich tam wie...
No i jeszcze jedno.... szkoda że na końcu bo niewiele osób to przeczyta...
Wróciłam do domu cała mokra i utytłana śniegiem... i wiecie co?
Powiesiłam spodnie na grzejnik żeby wyschły i jak je oglądałam po godzinie to były suche i ślicznie czarne (bo czarne są od nowości) żadnych smug z soli...
Zwykły czysty śnieg, który stopił się nie pozostawiając zacieków solnych...Już zapomniałam że tak może wyglądać zima...
Jak człowiek całe życie na wsi wychowany to później zima w mieście męczy... oj męczy...
Że co? Że za stara?
A Wy się sianem... eee... słomą... eee... no wypchajcie się czym chcecie!
Nie jestem za stara i już!
Ale ja nie o tym chciałam.
Mam teraz 4 długie dni wolnego od pracy i w sumie od wszystkiego, więc postanowiłam nawiedzić swoich rodziców i tym samym rodzeństwo bo inaczej nijak się nie da...
Spała dziś do 15:00 conajmniej a potem nagle naszło mnie na zwiedzanie okolicy.
A że mój rodzinny dom to nijak inaczej tylko pod lasem dziadunio wybudował, to i do lasu biały świat oglądać poszliśmy.
Ileż ja się śnieżkami nie obiłam... ileż to ja razy rów zaliczyłam kiedy przed bratem uciekałam...
A siorka tylko fotki nam strzelała... powiedziała że musi to uwiecznić bo nie wie kiedy mnie następnym razem zobaczy.... Czy ja naprawdę tak dużo pracuję?
Eeeee.... niemożliwe....
Zrobiliśmy też konkurs na największego bałwana...
Ja wygrałam... nie wiedzieć czemu...
Mówili że to nie ma nic wspólnego ze śniegiem, ale kto ich tam wie...
No i jeszcze jedno.... szkoda że na końcu bo niewiele osób to przeczyta...
Wróciłam do domu cała mokra i utytłana śniegiem... i wiecie co?
Powiesiłam spodnie na grzejnik żeby wyschły i jak je oglądałam po godzinie to były suche i ślicznie czarne (bo czarne są od nowości) żadnych smug z soli...
Zwykły czysty śnieg, który stopił się nie pozostawiając zacieków solnych...Już zapomniałam że tak może wyglądać zima...
Jak człowiek całe życie na wsi wychowany to później zima w mieście męczy... oj męczy...
Nigdy nie mów nigdy, nie mów sobie "Było by". Własnych słów nie żałuj, nim coś zrobisz się zastanów. Drugi raz tam nie jedź, jeśli już gdzieś byłeś kiedyś. Zawsze słuchaj siebie, na sobie się nie zawiedziesz!
No... to jest wszystko co się da napisać...
W sumie słyszałam to gdzies kiedyś... dawno, dawno temu...
No i mnie tak jakoś urzekło i nawet nie wiem co w tym jest ale jest fajne i już!
Ale mam styl pisania... jak to czytam to tylko usiąść i płakać, ale może nie będą płakać nad tym bo po prostu nie przeczytają.
Jak myślisz moja mała Ami?
Zresztą nie jest to wcale takie ważne.
Jak to mówią - pierwsze koty za płoty, więc teraz już będę mogła prowadzić śmiało regularny zatruwacz czasu coponiektórych mniej normalnych.
I będę mogła robić śmietnik w internecie chociaż nie umiem poprawnie zapanować nawet na profilu NK!
Zaczyna mnie się to coraz bardziej podobać takie blogowanie:)hihi:)
Coś na sam początek... to jest mój pierwszy blog i nie wiem jeszcze jakiej będzie treści i wytrzymałości...
To znaczy ja muszę się jakoś uzewnętrznić to pisać będę, ale o Waszą wytrzymałość jako czytelników mi się rozchodzi...
O czym będę pisać?
Hmmm... przeważnie w życiu staram się poruszać ciekawe tematy, ale nie rozwijam ich z uwagi na zabezpieczenie przed nadmiernym wysiłkiem, no cóż, można i tak.
Kiedyś napiszę książkę, która będzie hołdem głupoty, hołdem umysłowej indolencji. Jednak nie dziś, dziś tylko informuję, że głupota jest wśród nas a ja chcę z nią walczyć, choćby atakowała ze zdwojoną siłą.
Rozumiecie co mam na myśli?
Nie?
Hmmm... No tak...
Gubienie wątków to moja największa zaleta :D
Niech umysłowy hart ducha będzie z Wami, którzy czytacie te moje wypociny!
To znaczy ja muszę się jakoś uzewnętrznić to pisać będę, ale o Waszą wytrzymałość jako czytelników mi się rozchodzi...
O czym będę pisać?
Hmmm... przeważnie w życiu staram się poruszać ciekawe tematy, ale nie rozwijam ich z uwagi na zabezpieczenie przed nadmiernym wysiłkiem, no cóż, można i tak.
Kiedyś napiszę książkę, która będzie hołdem głupoty, hołdem umysłowej indolencji. Jednak nie dziś, dziś tylko informuję, że głupota jest wśród nas a ja chcę z nią walczyć, choćby atakowała ze zdwojoną siłą.
Rozumiecie co mam na myśli?
Nie?
Hmmm... No tak...
Gubienie wątków to moja największa zaleta :D
Niech umysłowy hart ducha będzie z Wami, którzy czytacie te moje wypociny!
Tagi:
przemyslenia


